Howe: Jesteśmy ogromnie rozczarowani sami sobą
Eddie, bolesny dzień. Spróbuj to jakoś podsumować.
- Tak, naprawdę bolesny. Ten rodzaj bólu, który odczuwasz po porażce, jest zawsze silny, ale tym razem jest jeszcze silniejszy, ponieważ zdajemy sobie sprawę z znaczenia tego meczu i tego, co znaczył dla wszystkich. Czujemy to okropne uczucie, że zostawiliśmy coś na boisku, że nie daliśmy swojego absolutnie najlepszego występu w tak ważnym spotkaniu. Jesteśmy ogromnie rozczarowani sami sobą.
Mecz rozstrzygnął niefortunny gol. Czy zawsze miałeś wrażenie, że do decydującego momentu potrzeba będzie pecha lub jakiegoś dziwnego zdarzenia, biorąc pod uwagę, jak chaotyczny był to mecz?
- Tak, nie było wiele sytuacji bramkowych po żadnej ze stron. Myślę, że broniliśmy się całkiem dobrze przez cały mecz. To nie jest główna krytyka wobec drużyny dzisiaj. Tak, straciliśmy gola, który był dziwny. Nick oczywiście nie chciał tego zrobić, wbił piłkę do własnej bramki. Ale na drugim końcu boiska nigdy tak naprawdę nie weszliśmy w swój rytm. Były pojedyncze momenty, ale nie na dłużej. Nie przetestowaliśmy wystarczająco ich bramkarza. Nie wywieraliśmy na nich wystarczającej presji i ostatecznie to okropne uczucie opuszczać boisko z takim wynikiem.
Czy właśnie to masz na myśli, mówiąc, że zostawiliście coś na boisku? Czy chodzi o to, że dochodziliście do dobrych pozycji, ale brakowało wykończenia?
- Tak, mówię o ofensywie. Nie o wysiłku. Wiem, że chłopaki zdawały sobie sprawę, jak ważny był dziś mecz. Skupili się i przygotowali się jak najlepiej. Po prostu nie osiągnęliśmy naszej najlepszej gry ofensywniej i to jest dość oczywiste po obejrzeniu meczu. Musimy dużo przemyśleć w kwestii naszego podejścia do ataku po dzisiejszym dniu.
Defensywa była solidna, ale jak dużym ciosem była strata Dana Burna?
- Tak, czułem, że byliśmy względnie komfortowo w meczu, choć w pierwszej połowie broniliśmy wielu stałych fragmentów. Oni wrzucali dużo piłek w nasze pole karne, długie wrzuty, rożne, wolne. Radziliśmy sobie z nimi dobrze. Strata Dana to oczywiście duży cios, bo jest dla nas ważną postacią. To kolejna kontuzja w obronie, która już jest wybrakowana. To rozczarowanie i powód do niepokoju na przyszłość. Ale Fabian wszedł i spisał się naprawdę dobrze.
Jaka jest natura urazu Dana i jakie są wieści?
- Myślę, że to uraz żeber. Pojechał do szpitala w przerwie. Miał problemy z oddychaniem. Nie brzmi to dobrze.
To była wymuszona zmiana, gdy wszedł Fabian. W drugiej połowie dokonałeś taktycznych zmian. Czy czułeś, że miały pozytywny wpływ, choć niewystarczający?
- Tak, myślę, że zawodnicy, którzy weszli, spisali się dobrze. Dodali innego wymiaru. Mamy wysoką jakość na ławce, myśleliśmy, że możemy zrobić różnicę. Wszyscy weszli i pomogli w naszym występie. Nagle wyglądaliśmy swobodniej, lepiej wychodziliśmy z piłką, lepiej ją utrzymywaliśmy, ale, jak mówię, nie wystarczyło to, by ich naprawdę otworzyć.
Mówisz o bolesnym uczuciu. Jak teraz je wykorzystać? Jak je ukierunkować?
- Musimy, ponieważ gdy opadnie kurz, jest kolejny mecz i to się nigdy nie kończy. Z takich porażek można pójść w dwie strony. Musimy to wykorzystać jako pozytyw, jako paliwo. Mamy rewanż z Sunderlandem w drugiej części sezonu i musimy odłożyć uczucia na bok, ale wrócić do nich, gdy będzie potrzeba. Doświadczenie tej porażki na boisku było ciężkie, ale musimy to wykorzystać na przyszłość.
Macie też w środę szansę na awans do kolejnego półfinału pucharu. To ekscytująca okazja.
- Tak, to ogromna nagroda i traktujemy to bardzo poważnie. Chcemy wykorzystać tę porażkę w właściwy sposób, żeby pomóc nam w środę. Jednak to będzie trudny mecz z bardzo dobrą drużyną Fulham. Nasza dobra forma w Premier League dziś dostała poważny cios. Czekają nas duże mecze w okresie świątecznym.
Wesprzyj działalność NUFC.com.pl
Komentarze | 1
Mateusz napisał:15.12.25, 20:44Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.




























Adam Lallana po zakończeniu sezonu opuści Brighton & Hove Albion, w którym spędził ostatnie cztery lata.
Andoni Iraola przedłużył kontrakt z Bournemouth do końca sezonu 2025/26. Baskijski szkoleniowiec prowadzi Wisienki od czerwca 2023 roku.
Odwołanie Nottingham Forest od decyzji o odjęciu czterech punktów za złamanie zasad finansowych zostało odrzucone.
West Ham United potwierdził, że David Moyes opuści klub po zakończeniu sezonu, gdy wygaśnie jego kontrakt.





