Howe: To był wielki test charakteru
Eddie, ten mecz od początku wyglądał na trudny i tak było. Jaka jest twoja ocena?
- Tak, jestem zadowolony z tego, jak wróciliśmy do gry. Stracenie gola w taki sposób było trudne, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego to się potoczyło, bo chyba zostanie zapisany jako gol samobójczy. Jesteśmy rozczarowani, jak broniliśmy rzutu rożnego. Potem to był wielki test charakteru. Jak zareagujesz w takim momencie? Mieliśmy trochę szczęścia przy wślizgu Malicka i tego, że nie ukarano nas jedenastką. Byliśmy na krawędzi, ale potem świetnie się pozbieraliśmy w drugiej połowie. Myślę, że daliśmy naprawdę, naprawdę solidny występ i jesteśmy bardzo rozczarowani, że nie wygraliśmy.
Jeśli chodzi o tę pierwszą bramkę, obrona stałych fragmentów gry to coś, o czym mówiłeś w ostatnich dniach. To musiało być szczególnie frustrujące.
- Oczywiście. Pracowaliśmy nad tym między spotkaniami, a mamy ograniczony czas na treningi, ale robimy, co możemy, by poprawić te elementy naszej gry, na których chcemy się skupić. To z pewnością jeden z nich i jesteśmy rozczarowani dzisiejszym golem, ale takie rzeczy się zdarzają. Najważniejsze, żeby nie pozwolić, by stało się to decydującym momentem meczu. Starasz się zareagować, a ja uważam, że nam się udało. Były naprawdę dobre fragmenty gry w pierwszej połowie, choć bez efektu, a w drugiej było znacznie więcej efektów. Kiedy strzeliliśmy drugiego gola, wydawaliśmy się być w całkowitej kontroli, mieliśmy szanse na 3:1. Słupki nie były dziś po naszej stronie i szkoda, że daliśmy się zaskoczyć na końcu.
Były okazje. Jak się czułeś w momencie, gdy prowadziliście 2:1? Czy czułeś, że stać was na zdobycie kolejnego gola?
- Cóż, czuliśmy, że tak. Murph miał pecha, a Malick z główki też. Trzy wielkie momenty w meczu. Szukasz tej dwubramkowej przewagi, a ona nie nadeszła. Uważam, że jesteśmy wystarczająco dobrzy, by bronić jednobramkowej przewagi, ale nie wiem. Muszę obejrzeć tę drugą bramkę jeszcze raz i zobaczyć, co się stało. Jesteśmy rozczarowani, ale ogólnie to wieczór pełen pozytywów, biorąc pod uwagę, jak wróciliśmy do gry na wyjeździe. Chłopcy pokazali wielki charakter i jakość w grze. Byliśmy bardzo odważni w podejściu do gry i myślę, że po prostu mieliśmy pecha.
Duży wkład Lewisa Miley’a z ławki. Czy tego właśnie oczekiwałeś, gdy go wprowadzałeś?
- Tak, oczywiście. Od każdego zmiennika oczekujesz, że wykorzysta szansę, a Lewis zrobił to dziś. Rośnie w siłę pod względem gry w powietrzu. Ma idealne warunki fizyczne i świetnie zaatakował piłkę przy swoim golu, a zaczyna coraz lepiej wykorzystywać to w otwartą grze. Jestem naprawdę, naprawdę zadowolony i uważam, że zagrał bardzo dobrze. Pomógł drużynie, a o to właśnie chodzi w rotacji.
Joelinton też zszedł dziś z boiska i nie wyglądał na zadowolonego. Czy to kontuzja? I jeśli tak, to co możesz powiedzieć?
- Tak, to kontuzja. Chyba poczuł ból w pachwinie. Poczekamy i zobaczymy, jak poważne to jest. Trzymamy kciuki, żeby nie jest bardzo źle.
W kontekście Ligi Mistrzów i waszych nadziei na awans, jak ważne było, by zapewnić sobie przynajmniej punkt?
- Chcieliśmy trzech. Zawsze gonimy wygraną i jesteśmy rozczarowani, że jej nie ma, ale dlatego mówię, że ogólnie, gdy się zastanowimy, to pozytywny wieczór. Kolejny punkt, który może się okazać kluczowy. Mamy przed sobą dwa wielkie mecze
A następny u siebie z PSV wygląda na coraz ważniejszy.
- Myślę, że tak będzie. Będzie definiujący, bo nasza forma u siebie w tych rozgrywkach jest naprawdę dobra. Cieszymy się na powrót tam. Zawsze wiedzieliśmy, że te dwa wyjazdowe mecze będą trudne. To nie są łatwe wyzwania i w pewnym sensie te dwa spotkania pomogą nam się poprawić oraz rozwinąć, co mam nadzieję uczyni nas silniejszymi.
Przed nami trzy bardzo ważne mecze w ciągu najbliższych 10 dni, zaczynając od derbów w niedzielę. Jak bardzo podbudowuje was psychicznie to, że wchodzicie w to z czterema meczami bez porażki?
- Oczywiście. Jesteśmy w dziwnym miejscu, bo czujemy, że gramy całkiem nieźle. Nie na naszym najwyższym poziomie, ale zdobywamy punkty, choć nie zawsze konsekwentnie. Jesteśmy w sytuacji, gdzie jesteśmy zadowoleni z gry, coraz bardziej zadowoleni, ale czujemy, że mamy jeszcze wyższe biegi do wrzucenia. Myślę, że będziemy ich potrzebować w meczach wokół Świąt, bo spotkania stają się coraz ważniejsze.
Jak jako menedżer szukasz tego dodatkowego biegu u swoich piłkarze?
- Myślę, że to nadchodzi. Widzę pozytywne sygnały. Od przerwy międzynarodowej reakcja grupy była naprawdę dobra, wielki skok w porównaniu z meczami z West Ham i Brentford. Ale nic nie jest dane na zawsze. Musimy pozostać zrównoważeni i skupieni na tym, co przed nami. Nasz sezon jest w fazie, gdzie decyduje się nasz kierunek. Chcemy, by był pozytywny, ale tylko my możemy to sprawić.
Wesprzyj działalność NUFC.com.pl
Komentarze | 0
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.




























Adam Lallana po zakończeniu sezonu opuści Brighton & Hove Albion, w którym spędził ostatnie cztery lata.
Andoni Iraola przedłużył kontrakt z Bournemouth do końca sezonu 2025/26. Baskijski szkoleniowiec prowadzi Wisienki od czerwca 2023 roku.
Odwołanie Nottingham Forest od decyzji o odjęciu czterech punktów za złamanie zasad finansowych zostało odrzucone.
West Ham United potwierdził, że David Moyes opuści klub po zakończeniu sezonu, gdy wygaśnie jego kontrakt.





