Howe: Piłkarze zasługują na brawa i pochwały
Wracacie do Ligi Mistrzów, co wywalczyliście sobie w tym długim sezonie. Jak bardzo na to zasłużyliście?
- Tak, zasłużyliśmy na to. Moim zdaniem to był niesamowity sezon. Piłkarze zasługują na brawa i pochwały za to, jak poradzili sobie w tym sezonie i jak się zachowywali. To jest naprawdę wspaniała grupa do trenowania i zarządzania. Mieliśmy kilka trudnych momentów, były spore wzloty i upadki, ale awansowaliśmy i to w pełni zasłużenie.
Podsumowując te gorsze momenty. Brentford na wyjeździe, a także początek sezonu, gdy było trochę niepewności, ale poradziliście sobie z tym. Jak to zrobiliście?
- Zawsze dajemy z siebie wszystko. Próbowaliśmy pokazać pracowitość w naszej grze i żyliśmy według wyznaczonych zasad i tożsamości, za którymi musimy podążać. Musimy dawać z siebie wszystko dla naszych kibiców w każdym meczu. Przynajmniej na tyle zasługują. Musimy starać się do ostatniego gwizdka, żeby wygrać mecz, atakować, być sobą i wspaniale reprezentować miasto Newcastle. To wszystko jest bardzo ważne. Grupa to naprawdę pokazała, to nie są tylko puste słowa. Dali z siebie wszystko. Patrząc na to, ile meczów rozegraliśmy, z naszą serią w pucharze, to jeszcze zwiększa wymagania. Nastawienie piłkarzy było niesamowite.
Jaka jest twoja ocena meczu z Evertonem?
- To był rozczarowujący dzień, rozczarowujący występ. Czuliśmy, że nie graliśmy z taką inteligencją jak zwykle. Prawdopodobnie nasza chęć zwycięstwa, chęć zdobycia gola i chęć dobrej gry była zbyt duża. Podejmowaliśmy złe decyzje w naszej desperackiej próbie osiągnięcia naszego celu. Czasami nie wolno tak robić. Ciążyła na nas presja i wiele się działo wokół tego meczu, z czym chyba nie poradziliśmy sobie wystarczająco dobrze.
Oczywiście w pełni chcieliście się skupić na sobie, ale w jakim momencie zaczęliście zwracać uwagę na to, co dzieje się na innych boiskach?
- Chyba 20 minut przed końcem, szczerze mówiąc. W pewnym momencie dotarła do mnie wiadomość, że jesteśmy na szóstym miejscu, więc poczuliśmy, że musimy coś zrobić. Staraliśmy się gonić wynik, a kilka minut później sytuacja się zmieniła. Jednak niewiele się zmieniło z naszej perspektywy. Bardzo chcieliśmy wygrać. Walczyliśmy o to, próbowaliśmy zdobyć gola i byliśmy blisko. Myślę, że innego dnia wygralibyśmy, bo byliśmy lepszą drużyną, ale uważam, że nie sprawialiśmy Evertonowi zbyt wielu problemów. Oni też byli w grze i mieli szanse na zdobycie kolejnego gola, a Nick miał kilka świetnych interwencji.
Awansowaliście do Ligi Mistrzów, zdobyliście pierwsze krajowe trofeum od 70 lat. Jak wielkie to jest osiągniecie?
- To wielkie osiągnięcie i to był dla nas wielki sezon. Gdyby ktoś na początku sezon powiedział, że osiągniemy takie rzeczy, to w trakcie sezonu były takie momenty, że trudno byłoby uwierzyć w prawdopodobieństwo takich zdarzeń z pozycji, w jakiej byliśmy. Wygranie pucharu wszystko zmieniło. Doszło do prawdziwej zmiany w mentalności. Patrząc na drużyny, jakie musieliśmy pokonać w drodze do zwycięstwa w tych rozgrywkach, to wprowadziło wiarę w piłkarzy, że możemy pokonać każdego. Do tego regularność. Zakończenie sezonu w tej lidze na piątym miejscu, patrząc na jakość drużyn i piłkarzy, to nigdy nie powinno być lekceważone. Wystarczyło to do awansu do Ligi Mistrzów, co jeszcze zwiększa nasze apetyty przed przyszłym sezonem.
Piłkarze świetnie sobie poradzili, ale co ze sztabem, dyrektorem sportowym, z tobą, całym zapleczem. Jak dobrze pracowaliście, żeby do tego doprowadzić?
- Uważamy się za zespół, a są zespoły w obrębie jednego zespołu. Piłkarze zawsze powinni zbierać pochwały, bo to oni wychodzą na boisko i grają. Jeżeli pojawiają się jakieś pochwały, to powinny być kierowane do nich. Piłkarze byli absolutnie znakomici. Nie można jednak zapominać o wszystkich wokół piłkarzy, którzy pomagają im grać w jak najlepszy sposób. Mówię tu o sztabie szkoleniowym, zarządzie, klubie, który wszystkim zarządza. Wszyscy są częścią tego sukcesu. Dlatego teraz towarzyszy nam wspaniałe uczucie, bo jesteśmy zjednoczeni jako klub, przechodzimy do kolejnego sezonu, a ten sezon powinien być zapamiętany na długo.
To wszystko zostało zawarte w tym, gdy po meczu na boisku była cała drużyna wraz z rodzinami. To naprawdę jest jedna wielka rodzina, prawda?
- Tak jest i myślę, że wtedy klub piłkarski jest najlepszy, kiedy ma tę rodzinną atmosferę. Kiedy nie jest to zbyt oderwane od tego, co jest najważniejsze, czyli tych samych wartości, jak miłość, dbanie o siebie nawzajem i najlepszym przykładem tego był fakt, że rodziny wszystkich piłkarzy i sztabu byli razem.
Callum Wilson wyglądał na wzruszonego po końcowym gwizdku. Zgaduję, że niektórzy zawodnicy odejdą, ale wciąż macie decyzje do podjęcia, prawda?
- Tak, wciąż mamy decyzje do podjęcia, nic nie jest przesądzone. Usiądziemy z Callumem i jego przedstawicielami. Wiele razy to powtarzałem, że Callum jest niesamowitą osobą do trenowania, prowadzenia, współpracy i do dzielenia relacji. Jest nie tylko niesamowitym piłkarzem, ale też bardzo wyjątkowym człowiekiem. To, jak pełnił rolę „dziewiątki” w Newcastle, co jest historyczną rolą, ciążyła na nim wielka presja, a poradził sobie niewiarygodnie dobrze. Stworzył świetne relacje z wszystkimi kibicami i piłkarzami. Jest to ktoś, kto jest darzony najwyższym szacunkiem, więc poczekamy i zobaczymy.
Piłkarzy, którzy tu zostaną, czekają wspaniałe wieczory w Lidze Mistrzów. Mieliście je dwa sezony temu, ale jak bardzo czekacie na to, żeby znowu do was zawitały?
- Czekamy na to, bo wierzymy, że doświadczenie sprzed dwóch lat nam pomoże. Oczywiście czeka nas pracowite lato, minie sporo czasu, zanim zagramy te mecze, ale już nie możemy się tego doczekać. To naprawdę zwiększa apetyt na to, jak może wyglądać nasz kolejny sezon, ale trzeba zachować pokorę, koncentrować się na codziennej pracy i mamy nadzieję, że będziemy na to gotowi, gdy nadejdzie czas.
Wesprzyj działalność NUFC.com.pl
Komentarze | 0
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.




























Adam Lallana po zakończeniu sezonu opuści Brighton & Hove Albion, w którym spędził ostatnie cztery lata.
Andoni Iraola przedłużył kontrakt z Bournemouth do końca sezonu 2025/26. Baskijski szkoleniowiec prowadzi Wisienki od czerwca 2023 roku.
Odwołanie Nottingham Forest od decyzji o odjęciu czterech punktów za złamanie zasad finansowych zostało odrzucone.
West Ham United potwierdził, że David Moyes opuści klub po zakończeniu sezonu, gdy wygaśnie jego kontrakt.





