Ramsdale: To historia naszego sezonu
Aaron, byliście w świetnej sytuacji w tym meczu. Jakie były przyczyny porażki?
- Właściwie nie wiem. Przez 85, 86 minut dominowaliśmy, rozgrywaliśmy piłkę, graliśmy z dużą intensywnością, zmienialiśmy styl. Innego dnia strzelilibyśmy dwa lub trzy gole więcej. To historia naszego sezonu, tracimy zdecydowanie za dużo punktów z pozycji zwycięskich. Trudno mi to powiedzieć zaraz po meczu. Nie zdążyłem jeszcze tego przetrawić ani obejrzeć powtórek, ale szukamy czegoś, czego szukamy już od dłuższego czasu. To nie tak, że siedzimy na treningach i nic nie robimy. Pracujemy najciężej, jak potrafimy, ale coś się stało dziś, tak jak przez resztę sezonu i po prostu nie udało nam się dowieźć prowadzenia do końca.
Miałeś świetną podwójną obronę w pierwszej połowie, oni trafili w poprzeczkę w drugiej, ale poza tym czy czułeś się dość komfortowo, dopóki oni nie zmienili ustawienia?
- Przyjeżdżasz na mecz Premier League i wiesz, że będziesz musiał zrobić jakąś obronę i mieć trochę szczęścia. Poza tym czuliśmy się komfortowo. Jak powiedziałem, myślę, że dominowaliśmy przez 85, 86 minut, dobrze podawaliśmy. A potem… nie wiem. Naprawdę nie wiem. Przy 1-1 mówisz sobie, że idziemy po wygraną, a na koniec wyjeżdżasz bez punktu. Nie widziałem karnego z mojej perspektywy na żywo. Było trochę przepychanek, ale myślę, że to jedna z tych sytuacji. Jeśli raz to podyktują, to podyktują dwa-trzy razy w każdym meczu. To też taka sytuacja, że na środku boiska pewnie by to odgwizdali, ale w polu karnym zwykle się tego nie widzi. Jak powiedziałem, nie widziałem jeszcze powtórki, więc mogę się mylić.
Podszedłeś z całą drużyną do kibiców, jak zawsze. Wyglądało na to, że nadal są za wami. Czy to jest to, czego potrzebujecie wchodząc w te ostatnie sześć meczów?
- Tak, oczywiście. My nigdy w to nie wątpimy. Kibice trwają przy tej drużynie na długo przed tym, zanim ja przyszedłem, na długo zanim przyszedł jakikolwiek z obecnych zawodników. Dają nam wszystko każdy tydzień. A my w tej chwili czasem dajemy im świetny dzień i wszystko, o czym marzą, a innym razem prawie się udaje, ale to jest właśnie rozczarowujące. Tak jak powiedziałem, gdyby mecz skończył się w 85 minucie, kibice pewnie byliby bardzo zadowoleni, ale mecz nie trwa tyle, trwa 95 minut. A my kończymy bez punktu.
21 dni czekaliście, żeby spróbować naprawić rzeczy po meczu z Sunderlandem. Czy to sprawia, że jest jeszcze trudniej, że znowu wam się to nie udało?
- Tak, w 100%. Mieliśmy świetne dwa i pół tygodnia ciężkiej pracy, prawdziwej intensywności, pracy nad pressingiem, próbowaliśmy dopracować nasz styl gry. Jak powiedziałem, myślę, że przez 85 minut to było widać. Jest po prostu coś, na co w tej chwili nie potrafimy dokładnie określić. Gorzka pigułka do przełknięcia, znowu tracimy punkty z pozycji zwycięskich. Mamy jeszcze sześć ważnych meczów, 18 punktów do zdobycia. Nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć, ale musimy zacząć wygrywać i nabrać rozpędu na resztę sezonu.
Tym razem mniej czekania, tylko 6 dni do meczu z Bournemouth. Czy to błogosławieństwo? Czy tego właśnie teraz chcecie? Jak najszybciej wrócić na boisko i spróbować się odbić?
- Słuchaj, myślę, że gdybyś zapytał kogokolwiek w szatni, to zagralibyśmy jak najszybciej i spróbowali to naprawić. Mamy teraz dobry tydzień na treningach i to od nas zależy, żeby w sobotę wyjść i dać dobry występ przed naszymi kibicami na własnym stadionie. To coś, na co zasługują. I jak powiedziałem, to może być katalizator, żeby ruszyć serią, zdobyć sześć zwycięstw, 18 punktów i wtedy wszystko może się jeszcze wydarzyć w tabeli.
Wesprzyj działalność NUFC.com.pl
Komentarze | 0
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.






































