Burn: To ma słodko-gorzki smak
Cały zespół musi być bardzo dumny. Jak blisko byliście czegoś naprawdę wielkiego?
- Tak, na końcu to trochę rozczarowujące. PSG zaczęło naprawdę mocno. Ten rzut karny to absolutnie nie był karny, byłem przez to wkurzony. Pierwszy kwadrans był trudny, ale potem graliśmy coraz lepiej. Pokazaliśmy, jak bardzo dojrzeliśmy jako drużyna w porównaniu z poprzednim sezonem w Lidze Mistrzów. Uspokoiliśmy się i szczerze mówiąc, pod koniec to my mieliśmy lepsze okazje i mogliśmy nawet wygrać. To słodko-gorzki smak, jesteśmy bardzo zadowoleni z występu, ale szkoda, że nie udało się wygrać i wejść bezpośrednio do 1/8 finału.
Już od pierwszego meczu z Barceloną w tym sezonie widać wyraźny progres. Tutaj też to było widać?
- Ogromny. Nawet z Barceloną mogliśmy kontrolować grę trochę lepiej, zamiast cały czas grać z kontry. Dzisiaj pokazaliśmy jakość, jaką mamy w składzie. Bardzo się cieszę z Joe Willocka i Jacoba Ramseya. Obaj zagrali świetnie. Joe miał ostatnio trudne chwile z kontuzjami i brakiem minut na boisku, ale pokazał, jakim jest klasowym zawodnikiem. Mam nadzieję, że teraz będzie budował na tym dalej.
Mówiłeś o karnym przeciwko wam. Może powinniście mieć też jeden dla siebie? Widziałem, że byłeś bardzo ożywiony w przerwie w tej sprawie.
- Tak, byłem wściekły. Jeśli pierwszy był za zagranie ręką, jeśli tam był karny, to drugi też powinien być podyktowany. Wiem, że zasady w Europie trochę różnią się od Premier League, ale nie rozumiem, co Lewis mógł zrobić, żeby uniknąć tej piłki. Mimo wszystko dobrze zareagowaliśmy i pokazaliśmy charakter, jaki mamy w zespole.
Jak wam się to udało? Dużo rzeczy układało się przeciwko wam: szybki gol, rzut karny. Jak zachowaliście spokój?
- To kwestia wiary w plan gry i proces, który przygotowuje trener ze sztabem. Kiedy trzymamy się tego, zazwyczaj przychodzą wyniki. Problemy pojawiają się, gdy odchodzimy od tego planu. Dzisiaj się tego trzymaliśmy. Wiedzieliśmy, że stałe fragmenty gry będą ważne i kilka razy stworzyliśmy z nich zagrożenie. Dobrze, że strzeliliśmy gola.
Zmieniliście formację. Trochę czasu zajęło przejście na trójkę z tyłu, ale jak twoim zdaniem to zadziałało? I jak ci się grało w tym ustawieniu?
- Bardzo mi się podobało. Gra na lewej stronie trójki obrońców daje trochę więcej osłony, więcej ludzi z tyłu, ale pozwala też próbować wychodzić do przodu. W drugiej połowie starałem się to robić. Wiedziałem, że to będzie trudne spotkanie, zwłaszcza że to mój pierwszy mecz po powrocie, więc cieszę się, że dałem radę go rozegrać. Ogólnie jestem zadowolony. To dobry występ, awans do kolejnej rundy. Po raz pierwszy w historii klubu dotarliśmy do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, więc to coś, z czego możemy być dumni.
Jak dużo znaczył dla ciebie powrót na boisko po tej poważnej kontuzji? Jak bardzo chciałeś dzisiaj zagrać?
- Bardzo. Pierwszy raz od dawna byłem przed meczem trochę zestresowany, ta kontuzja była czymś nowym, czego wcześniej nie przechodziłem, więc trochę się martwiłem. Jak tylko rozbrzmiał pierwszy gwizdek, wszystko wróciło do normy. Chciałem po prostu jak najlepiej pomóc drużynie.
Ta wiara, którą dzisiaj pokazaliście, ile przenieść z tego meczu na play-offy i na wielkie spotkania z Liverpoolem i Man City w innych rozgrywkach?
- Poszliśmy łeb w łeb z najlepszą drużyną świata w tej chwili, moim zdaniem. Nie mamy się czego bać. Nigdy nie wchodzimy w takie mecze ze strachem, zawsze dajemy sto procent i zazwyczaj wtedy gramy najlepiej. Przed nami trudne spotkania, ale właśnie po to gra się w piłkę: żeby co tydzień mierzyć się z najlepszymi w Anglii i na świecie. Mamy teraz taką szansę i zamierzamy z niej skorzystać.
Wesprzyj działalność NUFC.com.pl
Komentarze | 0
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.





























Adam Lallana po zakończeniu sezonu opuści Brighton & Hove Albion, w którym spędził ostatnie cztery lata.
Andoni Iraola przedłużył kontrakt z Bournemouth do końca sezonu 2025/26. Baskijski szkoleniowiec prowadzi Wisienki od czerwca 2023 roku.
Odwołanie Nottingham Forest od decyzji o odjęciu czterech punktów za złamanie zasad finansowych zostało odrzucone.
West Ham United potwierdził, że David Moyes opuści klub po zakończeniu sezonu, gdy wygaśnie jego kontrakt.





