Howe: Cały czas strzelaliśmy sobie w stopę
Eddie, wzloty i upadki futbolu były dziś bardzo widoczne. Jakbyś podsumował ten mecz?
- Tak, dwie zupełnie różne połowy, dwa zupełnie różne uczucia. W pierwszej połowie byliśmy według mnie wybitni. Świetna reprezentacja tego, jak chcemy grać, chociaż nawet w tej połowie nie broniliśmy wystarczająco dobrze w kluczowych momentach. Przy pierwszym golu dwóch zawodników się poślizgnęło, a przy drugim, to dość standardowy rzut wolny, którego nie rozpracowaliśmy. Trzeci gol to pewnie kluczowy moment meczu, rzut karny. Mimo że zagraliśmy bardzo dobrze w pierwszej połowie, to straciliśmy w niej trzy bramki. Robiliśmy bardzo dużo rzeczy dobrze, ale każdy najmniejszy błąd nas kosztował. To był naprawdę mecz na wysokim poziomie, zarówno z naszej strony, jak i Barcelony. W drugiej połowie chyba psychologicznie nie zdołaliśmy się podnieść po golu ze stałego fragmentu gry.
Oczywiście trzeci gol tuż przed przerwą z rzutu karnego też miał znaczenie. Czy wcześniej powinniście mieli karnego za faul na Elandze?
- Tak, prawdopodobnie. Jeszcze tego nie widziałem powtórki, tylko na żywo, ale czułem, że było wystarczająco dużo kontaktu, żeby to przynajmniej sprawdzono i ewentualnie zmieniono decyzję, tak jak zrobili to przy ich karnym. Jednak najwyraźniej uznali, że nie ma ku temu podstaw. W przerwie czułem, że zawodnicy byli trochę przybici w szatni, ale myślałem, że jak wyjdziemy na drugą połowę, to się pozbieramy i będziemy gotowi znowu walczyć, ponieważ w pierwszej połowie było tyle rzeczy, z których mogliśmy być dumni. Wiele razy odbieraliśmy piłkę wysoko, pressing wyglądał groźnie, za każdym razem, gdy mieliśmy piłkę, byliśmy groźni. Byliśmy odważni, nie przyjechaliśmy tu się bronić, naprawdę próbowaliśmy grać. To było bardzo pozytywne. Oczywiście wynik końcowy i druga połowa sprawiają, że to wygląda zupełnie inaczej i musimy to po prostu przyjąć.
Czy trudniej to przełknąć, bo na tym poziomie strzelenie gola jest trudne, a niektóre z tych bramek były takimi prostymi, do uniknięcia, stałe fragmenty, pomyłki w obronie?
- Tak, myślę, że tak. Czujemy, że na nasze gole musimy naprawdę ciężko zapracować i uważam, że nasze bramki były świetne. Oni pewnie się z tym nie zgodzą, ale to były naprawdę dobre akcje z naszej strony w pierwszej połowie. Nigdy nie udało nam się wyjść na prowadzenie, ale cały czas strzelaliśmy sobie w stopę niecharakterystycznymi błędami w obronie, zwłaszcza po tym, jak przeciwko Chelsea broniliśmy naprawdę dobrze. To właśnie wzloty i upadki futbolu. Przechodzisz od jednego ekstremum do drugiego i to w sumie podsumowuje nasz sezon. Jednak ogólnie czuję dumę z zawodników. Dumę z naszego występu. Dumę z tego, jak próbowaliśmy atakować ten mecz. Ostatecznie oni byli lepsi od nas, musimy to przyjąć. Odpadamy z rozgrywek, ale myślę, że dodaliśmy tej edycji Ligi Mistrzów uroku. Dziś był świetny mecz, dwie drużyny próbujące atakować i na pewno każdy się dobrze bawił.
Anthony Elanga strzelił dwa gole. Jak ważne mogą być teraz te bramki dla niego jako zawodnika Newcastle?
- Tak, to były dla niego ważne momenty. Bardzo, bardzo się cieszę. Od momentu przyjścia do klubu pracuje niesamowicie ciężko. Jest bardzo sumienny, bardzo ciężko trenuje, chce dobrze grać. Ma ogromną chęć, żeby dobrze służyć klubowi i miastu. Potrzebował pewności siebie, wiary w siebie. Mam nadzieję, że te dwa gole mu to dadzą. W ostatnich tygodniach grał naprawdę dobrze, powoli, ale konsekwentnie się poprawiał. Myślę, że widzimy u niego coraz więcej i pokazał, że potrafi grać na najwyższym poziomie.
Sandro Tonali zszedł z boiska i nie wyglądał najlepiej. Co możesz nam na ten moment powiedzieć?
- Na ten moment nie wygląda to dobrze, jak mówisz. I tak dobrze, że w ogóle zagrał po niedawnej chorobie. Myślę, że zaczął się trochę męczyć. Już na początku drugiej połowy byliśmy trochę zaniepokojeni i chyba poczuł coś w biodrze, w okolicach pachwiny. Trzymajmy kciuki, żeby nie było poważnie, ale wygląda na kontuzję.
W weekend czeka Sunderland. Potrzebujecie reakcji. Drużyna musi zareagować. To świetna okazja, żeby to zrobić.
- Tak. Nie sądzę nawet, żeby to była reakcja po tym meczu. Chodzi bardziej o wielkość tego spotkania, o jego znaczenie dla nas. To wymaga stuprocentowego skupienia i priorytetu. Już powiedziałem to zawodnikom w szatni po meczu. Nie może być żadnego spadku formy, żadnego odpuszczania po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. Od niedzieli wchodzimy chyba w najważniejszy etap naszego sezonu ligowego. Wygraliśmy dwa mecze z rzędu w Premier League, musimy iść w górę tabeli, więc teraz w pełni się na tym skupiamy.
Wesprzyj działalność NUFC.com.pl
Komentarze | 0
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.






































