Howe: Technicznie nie dawaliśmy rady
Eddie, bolesna porażka w derbach Tyne-Wear. Jak to oceniasz?
- Tak, bolesna porażka. Bardzo rozczarowująca druga połowa. W pierwszej połowie było w porządku, choć nie graliśmy na naszym najwyższym poziomie. Strzeliliśmy dobrego gola. Byliśmy solidni ogólnie, ale bez tworzenia zbyt wielu stuprocentowych sytuacji. Ten drugi gol był kluczowy, nie udało się go zdobyć i Sunderland w drugiej połowie nabrał rozpędu.
Po zejściu do szatni przy prowadzeniu, czemu nie udało się zbudować na tej przewadze?
- Trudno mi teraz na to odpowiedzieć jednoznacznie. Na pewno nasz poziom energii spadł. Ich pewność siebie wzrosła. Główny problem mieliśmy z grą posiadaniem piłki, nie była wystarczająco dobra. Za szybko i za łatwo traciliśmy piłkę, co pozwalało im stwarzać zagrożenie z kontrataków. Potem, jak mówiłem, ich pewność rosła, a my fizycznie słabliśmy, zwłaszcza w drugiej połowie. Technicznie nie dawaliśmy rady, to chyba główna rzecz, którą teraz widzę. Może po obejrzeniu powtórek będę widział to inaczej.
Oczywiście gol stracony ze stałego fragmentu i kolejny bardzo późno. To motywy, które powtarzają się w tym sezonie. Jak bardzo irytujące były te momenty?
- Tak, to decydujące momenty. Stały fragment gry jest naprawdę frustrujący, w ostatnich tygodniach za często tracimy takie gole, szczególnie z rogów. To nagle stało się naszym problemem, co wzięło się znikąd, a przez większość sezonu byliśmy w tym mocni. Gol w końcówce… Myślałem, że padnie jeszcze jedna bramka w tym meczu, dla nich albo dla nas. Mieliśmy nadzieję, że to my strzelimy i tak było po główce Malicka. Nie udało się, goniliśmy wynik i wtedy oni strzelili. Gra była wtedy dość otwarta, zawsze próbowaliśmy grać o trzy punkty i być może za bardzo się odsłoniliśmy.
Przed meczem Sunderlandowi brakowało kilku kluczowych obrońców, nie grał też bramkarz Robin Roose. Kibice pewnie czuli, że to wielka szansa na pierwsze ligowe zwycięstwo w derbach od 14 lat. Patrząc teraz wstecz – czy czujecie żal po tym meczu?
- Żal jest po każdej porażce. Niezależnie od tego, jak przegrasz i jak daleko jesteś od wykonania swojego zadania, zawsze zostaje żal. Miałem w karierze mnóstwo takich chwil. Jednak ich skład nie miał z tym nic wspólnego. Wiedzieliśmy, że dzisiaj i tak będzie trudno, niezależnie od tego, kto u nich gra. Nam też brakowało kluczowych piłkarzy. Uważam, że nasz środek pomocy ucierpiał z powodu tych nieobecności, to było oczywiste. Ciężko było przyjąć brak Sandro.
W środku tygodnia odpadliście z Ligi Mistrzów, teraz przegrywacie drugi raz w sezonie z lokalnym rywalem. Gdzie teraz zmierza klub, po tak bolesnym tygodniu?
- Idziemy do przodu. Zawsze pojawia się kolejna szansa. Mamy teraz czas na odpoczynek, na trening, co będzie naprawdę, żeby wrócić na boisko treningowe. Musimy patrzeć do przodu z optymizmem na resztę sezonu. Mamy mecze do rozegranie, które spróbujemy wygrać.
Macie trzy tygodnie do kolejnego ligowego meczu z Crystal Palace. Kibice będą trochę cierpieli po dzisiejszej porażce, ale jak ważne jest to, żeby się podnieść i spróbować wywalczyć miejsce w europejskich pucharach?
- Naszym celem jest wygranie każdego meczu i tak samo było dzisiaj. To się nie zmieni. Musimy zareagować, musimy grać z dumą i szacunkiem do herbu. Damy z siebie wszystko.
Wesprzyj działalność NUFC.com.pl
Komentarze | 0
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.































Andoni Iraola przedłużył kontrakt z Bournemouth do końca sezonu 2025/26. Baskijski szkoleniowiec prowadzi Wisienki od czerwca 2023 roku.
Odwołanie Nottingham Forest od decyzji o odjęciu czterech punktów za złamanie zasad finansowych zostało odrzucone.
West Ham United potwierdził, że David Moyes opuści klub po zakończeniu sezonu, gdy wygaśnie jego kontrakt.





