Howe: To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne
Eddie, po tych ostatnich dniach, jak wyjątkowe to było?
- Tak, naprawdę dobre uczucie. Zwycięstwo zawsze smakuje dobrze, nieważne jak je osiągniesz, szczerze mówiąc. To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne. Najlepiej z dobrą grą, co się udało. Naprawdę dobry występ od pierwszej do ostatniej minuty. Myślę, że byliśmy bardzo zaangażowani, fizyczni i dali z siebie absolutnie wszystko, żeby dowieźć to do końca.
Cały zespół musiał stanąć na wysokości zadania, ale wasi liderzy naprawdę się pokazali dzisiaj, prawda?
- Tak, absolutnie. Trafiłeś w sedno. Doświadczeni zawodnicy, liderzy grupy – Kieran, Dan Burn, Bruno – dzisiaj byli dla nas wielcy. Oczywiście dużo dzieje się za kulisami, czego nikt nie widzi, jak mocno muszą być silni mentalnie, wliczając w to Nicka Pope’a, żeby zjednoczyć wszystkich. Byłem naprawdę zadowolony z nich, ale też z całego zespołu. Występ Joe Willocka, Jacoba Ramseya w środku pola był wybitny. Anthony Elanga i Harvey Barnes na skrzydłach, Anthony Gordon z przodu, naprawdę mocne występy wszystkich. To zrobiło różnicę.
Prowadziliście do przerwy, ale martwiłeś się, że tylko jedną bramką, szczególnie po tym nieuznanym golu Joela?
- No właśnie, dlatego że strzeliliśmy tak późno, to właściwie byłem zadowolony, że prowadzimy. W pewnym momencie wyglądało, że będzie 0:0, a to byłoby bardzo niesprawiedliwe dla nas, więc cieszyłem się z prowadzenia. Czułem, że mogło być więcej. Potem mieliśmy 5-minutowy moment, w którym oddali dwa strzały, strzelili z rzutu rożnego i musieliśmy zaczynać od nowa. Na szczęście zawodnicy się zresetowali i Jacob Ramsey strzelił świetnego gola.
Reakcja po straconej bramce, jak bardzo byłeś z tego dumny?
- Bardzo. Szczególnie z Jacoba, cieszę się, że strzelił. Od kiedy przyszedł, jest bardzo profesjonalny i ciężko pracuje. Chce odnieść sukces. Czasem musiał być cierpliwy na swoje szanse, ale rośnie w drużynie, to widać. A strzelenie gola przyspiesza ten rozwój. Zdobycie bramki to wielka sprawa, bo zwiększa twoje przywiązanie do drużyny i kibiców. To było znakomite wykończenie.
Widać było, co to dla niego znaczyło. Nie jest pierwszym zawodnikiem, który potrzebuje trochę czasu, żeby zaadaptować się do twojego stylu, kondycji itd. Co on zrobił, żeby dojść do tego punktu?
- Zwykle zawodnicy adaptują się powoli do naszych metod, ale uśmiecham się, bo to przyspiesza trening, zrozumienie przychodzi szybciej. Jednak w tym sezonie praktycznie nie mieliśmy tygodnia normalnych treningów, poza pierwszymi tygodniami sezonu. Dodatkowo nowi zawodnicy nie mieli z nami okresu przygotowawczego, więc nauka trwa dłużej, dużo przez wideo i analizy, ale to nie to samo. Jednak przez granie meczów, on i Elanga zaczynają rozumieć relacje, nasz styl, płynność. Dzisiaj obaj zagrali naprawdę dobrze.
Zrobiłeś kilka odważnych wyborów w składzie. Lewis Hall wypadł, zaczynał poprzednie 15 meczów z rzędu. Zagrał Anthony Gordon. Co on wniósł? Czego od niego oczekiwaliście?
- Z Anthonym na dziewiątce chcieliśmy, żeby prowadził pressing, wbiegał za linię, łączył grę, wszystko to, co robi normalny napastnik. Lubimy go oglądać na tej pozycji w tym sezonie. Miał dobre mecze, może bez goli. Dobrze zagrał z Liverpoolem w tej roli, strzelił świetnego gola. Nie wahałem się ani chwili. Grał tam już wystarczająco dużo, żeby czuć się napastnikiem. Z Lewisem Hallem, po prostu trzeba go było wyciągnąć, dać mu odetchnąć i zresetować. Tak samo z Sandro Tonalim.
Bruno doznał urazu, co może być jedynym minusem. Co mówią fizjoterapeuci? Co Bruno mówi o tym urazie?
- Nie wiem jeszcze dokładnie. Wygląda na problem z mięśniem uda. Nigdy wcześniej tego nie miał, więc sam nie jest pewien czy to skurcz, czy naciągnięcie. Miejmy nadzieję, że nie. Dzisiaj był znakomity. Naprawdę kontrolował środek pola razem z Joe Willockiem i Jacobem Ramseyem. Ta trójka w środku funkcjonowała świetnie. Strasznie byśmy nie chcieli znowu go stracić. Właśnie wracamy po przerwie bez niego. Potrzebujemy Louisa Miley i Joelintona z powrotem, ale pokazaliśmy dzisiaj, że mamy świetnych pomocników.
Bruno i Kieran Trippier pchnęli cię na koniec do kibiców. To nie twój normalny styl, ale ile to dla ciebie znaczyło? Pokazałeś swoje emocje i jak wiele to dla ciebie znaczy.
- No nie miałem wyboru, prawda? Pchnęli mnie do przodu i trzeba było zareagować. Jednak wsparcie na wyjazdach, jakie mieliśmy w tym sezonie jest niesamowite. Biorąc pod uwagę niektóre wyniki, które uzyskiwaliśmy, nie były dobre. Czasem bicie brawo kibicom po meczu było z naszej strony niekomfortowe, bo wiedzieliśmy, że nie zagraliśmy wystarczająco dobrze. Wielkie dzięki za ich lojalność, wsparcie dla zawodników w trudnych momentach, dla mnie w trudnych momentach. Cudownie było dzielić z nimi tę chwilę. Podoba mi się też, że zawodnicy pchnęli Jacoba Ramseya i Anthony’ego Elangę do kibiców. Budowanie tych relacji jest bardzo ważne. Zawodnicy muszą czuć miłość, żeby grać najlepszy futbol.
Jeszcze raz o kibicach. Tyle podróży, w przyszłym tygodniu jeszcze dłuższa na mecz z Karabachem. Jak bardzo przyczynili się dzisiaj? Jak dużą rolę odegrali w wyniku?
- Trzeba na to spojrzeć tak: my narzekamy na terminarz, który jest intensywny i trudny, ale podróżujemy w komfortowych warunkach, jesteśmy dobrze traktowani. Musimy zagrać i wykonać fizyczną robotę. Kibice nie mają tego luksusu. Sami muszą znaleźć drogę na mecz, wrócić bezpiecznie do domu, pogodzić to z pracą na pełen etat, żeby wspierać drużynę, która kochają. To niewiarygodny wysiłek i nigdy tego nie traktujemy jako oczywistość. Dlatego chcemy dla nich dobrze grać. Dzisiaj byli niesamowici. Cały sezon na wyjazdach są niesamowici. Cieszę się, że daliśmy im trochę pozytywów.
To tylko jedno zwycięstwo, ale co to robi z pewnością siebie, z impetem przed kolejnymi meczami?
- Musi nam pomóc. Musi zmienić nasze przekonanie o sobie. Nie wchodziliśmy w każdy wyjazdowy mecz w tym sezonie z taką wiarą jak w zeszłym roku. Wtedy wierzyliśmy, że możemy wygrać wszędzie. Teraz to uczucie nie było takie samo, ale to bierze się z braku wyników, braku dobrych występów, zaczynają się wątpliwości. Mam nadzieję, że to będzie działać w drugą stronę. Pewność siebie urośnie. Jesteśmy dobrą drużyną. Możemy być wielką drużyną. Jest jeszcze dużo pracy, ale idziemy powoli we właściwym kierunku. To był sezon wielu zmian, ale spróbujmy zrobić z tego punkt zwrotny.
One for the gaffer last night
— Newcastle United (@NUFC) February 11, 2026
And then for JJ
Thanks for your backing in North London pic.twitter.com/medX5Aj3fE
Wesprzyj działalność NUFC.com.pl
Komentarze | 0
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, żeby dodać komentarz.





























Andoni Iraola przedłużył kontrakt z Bournemouth do końca sezonu 2025/26. Baskijski szkoleniowiec prowadzi Wisienki od czerwca 2023 roku.
Odwołanie Nottingham Forest od decyzji o odjęciu czterech punktów za złamanie zasad finansowych zostało odrzucone.
West Ham United potwierdził, że David Moyes opuści klub po zakończeniu sezonu, gdy wygaśnie jego kontrakt.





